13 ton: 1997

Tak jak sądziłem: teraz już przy selekcji schody coraz bardziej strome i trup ściele się coraz gęściej. A będzie jeszcze gorzej 🙂 O miejsce w niniejszym notowaniu do ostatniej chwili walczył nafajniejszy numer The Offspring, niespełna 2-minutowy strzał pod tytułem All I Want (no pewnie, że znacie). Ale odpadł. Tak jak i The Down Town Days of the New (tego możecie nie znać). Rammstein i Prodigy się, rzecz jasna, załapały, ale też musiałem okroić do jednego kawałka, choć chciałoby się upchnąć więcej.

Motto tego notowania?
LOVE METAL, BITCH!

1. Insanity’s Crescendo, Dark Tranquillity

Jedni z ojców melodeath nagrali wiele świetnych utworów, ale chyba żaden nie ma aż takiego potencjału hitowego jak niniejszy.

Nie ma klipu, więc popełnię lekkie fondue i wrzucę tu kapitalne nagranie z oficjalnego koncertowego DVD, gdzie w rolę pani piosenkarki wcieliła się druga wokalistka Theatre of Tragedy.

2. My Own Summer (Shove It), Deftones

Wjeżdża pierwszy riff i już wiadomo, że to Chino Moreno z kolegami. Świetny numer. Niniejszym Deftonesi lądują w drugim notowaniu 13 ton, a ja już mogę obiecać, że przynajmniej jeszcze raz zagoszczą 🙂

3. Mourning Palace, Dimmu Borgir

Jak dla mnie jedno z najgenialniejszych inter w black metalu i ogólnie jeden z największych „przebojów” w historii tego gatunku.

4. Thus Spake the Nightspirit, Emperor

I znów black – tym razem niekoniecznie przebojowy, ale z pewnością wyprzedzający swoje czasy. Stanowczo mój ulubiony numer Cysorza.

Tak, oczywiście, że za każdym razem śpiewam końcówkę.

5. Last Cup of Sorrow, Faith No More

Zespół, od którego szataństwo się u mnie zaczęło, powraca do notowania. Dobrze widzieć, że muzyka tak kultowej dla mnie kapeli ciągle się broni 😉

6. Take Me to Your Leader, Incubus

Najstarszy Incubus, jeszcze z czasów, kiedy grali pokręconą eksperymentalną muzykę i nie planowali przesiadać się na ballady dla nastolatek. To właśnie ten numer ostatecznie wygrał z Offspringiem. I chyba dobrze 🙂

7. Blood of the Zodiac, Machine Head

Jeden z dwóch najbardziej ukochanych przeze mnie utwórów kapeli, która przez lata była dla mnie numerem jeden.

8. Du hast, Rammstein

Bodaj największy klasyk niemieckiego hordu. Nieśmiertelny banger i wiecznie młody król każdej rockoteki.

9. Pain in Any Language, Apollo 440 & Billie MacKenzie

Zdziwię się, jeśli kojarzy to więcej niż garstka z Was. Pewnie też niezły szok w całym tym zestawieniu hitów. No ale cóż, miejsce w finałowej trzynastce w pełni zasłużone. Absolutnie przepiękny, chwytający za serce utwór z wręcz bondowskim klimatem. Proszę włączać.

10. Breathe, The Prodigy

Zawsze gdy odpalą to w krakowskim Jazz Rocku, pląsam zapamiętale. Nie mogło zabraknąć.

11. Wicked Game, HIM

12. (Don’t Fear) The Reaper, HIM

13. For You, HIM

Niech mi ktoś jakieś złe słowo powie na starego HIM-a! Sami pewnie rysowaliście heartagramy na ławkach.

Płyta absolutnie cudowna i nic dziwnego, że rozpanoszyła się w tym odcinku aż trzema reprezentantami. Padło na covery Chrisa Isaaka (jedna z najbardziej przejmujących ballad wszechczasów, poważam w opór) i Blue Öyster Cult, a także w pełni autorskie For You, czyli chyba najlepszy utwór z Greatest Lovesongs Vol. 666.

Widzimy się w kolejnym odcinku!