13 ton: 1992

Kontynuujemy więc. Dużo okołogrunge’owych klimatów i klasycznego metalu, a także najważniejszy zespół mojego kucowatego życia.

Nadal bez nadmiaru bogactwa, ale na porządną trzynastkę starczyło 😉

1. Walk, Pantera

Porządne riffy, solidny ciężar. Sympatia do takiego groove metalu pozostała mi po dziś dzień.

2. Fear of the Dark, Iron Maiden

To już tak BARDZO nie jest moje granie, że aż ciężko opisać. Poważam to, że ktoś lubuje się w heavy, ba, sam kiedyś uwielbiałem… ale teraz już mi z tą estetyką totalnie nie po drodze.
Co nie zmienia faktu, że mam do skillów Bruce’a szacunek milion. I że Fear of the Dark jest evergreenem 🙂
Wyjątki, wyjątki…
Ale nie martwcie się, pod koniec tej listy będzie gorzej 😀

3. Caffeine, Faith No More

4. Midlife Crisis, Faith No More

Gdyby kumple wdrażający mnie w meandry rockometalu na początku postanowili mi podrzucić coś innego, cholera wie, jak mój gust by się ukształtował. No ale podrzucili Angel Dust. I od tamtej pory nie ma dla mnie piosenkarza nad Pattona.
Okej, obecnie FNM to już nie jest muzyka, którą sobie po prostu włączę i będę się delektował. Tę rolę przejęły postmetale, kory i cybery. Ale nadal doceniam z tych samych powodów, co kiedyś.

5. Symphony of Destruction, Megadeth

Rudy wyje niemiłosiernie i beczy jak koza, aż mam ochotę mu sprzedać tubę. No ale jednak z hitowością, jaką kryją w sobie te riffy, nie ma dyskusji.
Casus Metalliki z poprzedniego zestawienia – ciągle bdb, ale w zestawieniu z utworami wydanymi dziesięć lat później przepadłoby w otchłani.

6. Cats in the Cradle, Ugly Kid Joe

Myślałem, że jak odpalę po tylu latach, to ino uśmiechnę się sentymentalnie pod nosem i będzie tego dobrego. A jednak nie.

7. Creep, Stone Temple Pilots

8. Plush, Stone Temple Pilots

Nie byli tak popularni jak Pearl Jamy, Soundgardeny i inne bandy z tamtego okresu, ale ja tam zawsze stawiałem ich nieco wyżej w hierarchii. No i fajnie zobaczyć, że dwa ubermegahiciory totalnie się nie zestarzały 🙂

9. Rain When I Die, Alice in Chains

10. Rooster, Alice in Chains

11. Dirt, Alice in Chains

Pamiętam, jak strasznie rąbnęło mnie info o się przećpaniu Layne’a. Akurat wtedy po cichu liczyłem na jakąś reaktywacyjną trasę i możliwość posłuchania typa na żywo. No ale bywa i tak.
Dla mnie Alice in Chains zostawia daaaaaleko w tyle całą resztę tej grunge’owej sceny. A ten rozdzierająco emocjonalny wokal jest nie do podrobienia. No chyba że w Sunnacie 😛
Trzy szlagiery z opus magnum.

12. Metal Warriors, Manowar

Wiem, wiem, najgorzej 😀
Ale nic nie poradzę, ciągle uwielbiam ten debilnie zaraźliwy refren 😀
🎶 …OR NO MEEETAL AT AAAAALLLLL!!! 🎶 🎶 😀

13. Łza dla cieniów minionych, KAT

Taki to nastrojowy utwór pojawił się na płycie Bastard. Może i do pierwszej piątki moich ulubionych hitów tego hordu się nie załapie, ale i tak świetna kompozycja.

Widzimy się w kolejnym odcinku!